fbpx

Dom turysty pod Wieżycą.

Bo nowy dzień wstaje...

Weekend nadszedł. Wiemy gdzie, wiemy po co. Noclegi zarezerwowane wcześniej. Wszystko przygotowane. Miał to być wyjazd towarzyski przy muzyce, ale jak my planujemy, to nic nie jest pewne. Znaczy plan zostanie wykonany, choć pomysłów na później było jeszcze więcej.
Wybieraliśmy się na koncert zaprzyjaźnionej Grupy na Swoim w Domu turysty pod Wieżycą. Miejsce dla mnie szczególne. Przyjeżdżam tam prawie regularnie od kilku lat. Agi jechała tam pierwszy raz. Chciałem pokazać Jej jakim wspaniałym miejscem jest ów Dom turysty.. Wcześniej widziała tylko zdjęcia z koncertów i z moich urodzin, które – no ba! – też tam wyprawiłem. 

Nadszedł piątek ( koncerty odbywają się w piątki jako cykl comiesięcznych spotkań z autorami, wykonawcami; pod nazwą Poetyckie piątki pod Wieżycą”) – pora ruszać. Szybsze wyjście z pracy, jeszcze tylko miejskie popołudniowe korki i autostradą do celu. Jechaliśmy w rozszerzonym składzie, jak zwykle ze śpiewem na ustach. Zależało nam na wcześniejszym przybyciu, by na luzie jeszcze porozmawiać z chłopakami z zespołu, którzy przed koncertem prowadzili warsztaty oraz sięgnąć po odrobinę talentu z gospodarzami i zająć miejsca przed wydarzeniem wieczoru. Galeria zdjęć z koncertu tutaj.

Po koncercie śpiewanki, mała tradycja domu turysty – naturalnie z kolejną nutką talentu. Po wyczerpującym wieczorze pełnym śpiewu w końcu dopadło nas zmęczenie i ułożyliśmy się do snu. Planowanie co dalej zostawiliśmy sobie na śniadanie. Przebieg dalszej podróży (powrotu do domu) uzależniliśmy od pogody.
dom turysty 5
dom turysty 6
W nocy nastąpiła zmiana czasu, więc my jak zombie na nogach od 6. Cóż było robić z tak prześlicznie rozpoczętym dniem… Wschód słońca! Aparat w łapki, szybkie narzucenie na siebie losowo łapanych po ciemku części garderoby i pobiegliśmy na parking przed Domem. Tak, to był niezwykły spektakl. Kiedy już mieliśmy pewność, że temat wschodu został wyczerpany pojechaliśmy na poranną kawę na pobliski Orlen, po czym wróciliśmy do pokoju.
dom turysty 4
Kiedy już towarzystwo zmartwychwstało, załapaliśmy się na śniadanie i zaczęliśmy powoli planować zarys dalszej trasy. Założyliśmy przejazd przez południową część woj. Dolnośląskiego. Pierwszym punktem na trasie był zamek w Kamieńcu Ząbkowickim – i tam się udaliśmy ale o tym druga część wpisu. Ostatni rzut oka na masyw Ślęży i Dom turysty w porannych promieniach jesiennego słońca. Do widzenia Wieżyco, do zobaczenia za miesiąc.
dom_turysty_panorama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × one =

Napisz do Nas!
%d bloggers like this: