fbpx

Urodziny czyli jak się budzić codziennie w innych górach.

Urodziny; hmm, pomyślmy… Ostatnią moją imprezą urodzinową była osiemnastka. Mimo, że uwielbiam mieć urodziny, to jakoś z imprezami było mi w dorosłym życiu nie po drodze. W tym roku zapowiadały się również dość samotnie, bo Jonasz wyjechał zobaczyć się z dziećmi, o co absolutnie nie mogłam mieć do Niego pretensji, bo przecież sama wiem, że dzieci są najważniejsze. 

 

urodziny_0

14 maja, w czwartek, pierwszą myślą było: “białe czy czerwone na wieczór?” Zrobiłam sobie ukochany Latający Tort, trochę ogarnęłam mieszkanie, aż tu nagle klucz w drzwiach. Jonasz! Aż się popłakałam z radości. Przyjechał wręczając mi cieplutki prawy śpiworek (pasujący do Jego lewego) i powiedział: jutro do 14.00 masz być spakowana.

 


Eee… No ok. Tort został szybko pochłonięty. Następnego dnia ogarnęłam plecak… No dobra, ogarnęłam go w 10 minut leniąc się przez resztę czasu. Zaczęłam gotować obiad, aż tu Jonasz przyjeżdża i od progu woła 

“Myszka, nie ma czasu, najdalej o 15.00 musimy być na dworcu!” 

Ki diabeł, pociągiem gdzieś jedziemy?! Wrzuciłam rzeczy do bagażnika. Wysiadamy z auta przed dworcem i stoimy. Jonasz odbiera krótki telefon, podaje nasze koordynaty, po czym zwraca się do mnie: “Desperado zaraz będzie”.

urodziny_1

Wychodzi z dworca gryf gitary, a za nim… Nie wierzę! Marcin, mój przyjaciel! Czyli jedziemy autem, a Marcina po prostu zgarnęliśmy z pociągu. 

– No to jedziemy na Pietraszonkę? – zapytałam

– Nie! – odpowiedzieli obaj ze śmiechem

Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy trasą Bielską. Trasą Bielską? Tam to na Chałupę Chemików, albo…

– Jedziemy na Skalankę?

– nie! – wybuchnęli obaj śmiechem

– Hmmm…

Jonasz śpiewał, my wzmacnialiśmy Jego głos truskawkową Soplicą 😀
Kiedy na rondzie w Milówce skręciliśmy na Kamesznicę przestałam cokolwiek rozumieć. 

– Czyli jednak Pietraszonka?

– Nie!!

Zatrzymaliśmy się w Koniakowie. Pod prywatnymi kwaterami, z ukwieconą łąką za chałupą, drewnianą szopą ogniskowo-grillową i w cieniu Ochodzitej. Widok jak z bajki.

urodziny

Mieliśmy całe piętro dla siebie. Po zaniesieniu do pokoi rzeczy usiedliśmy na ławie przy łące napawając się widokiem i doprawiając wrażenia górskim talentem. Kiedy zrobiło się chłodniej usiedliśmy w pokoju z widokiem na góry i zaczęliśmy wieczorno-nocny koncert na dwie gitary i trzy głosy. Następnego dnia dojechali kolejni goście. 

Goście cudownie śpiewający i grający. Położyliśmy się na kocyku na łące i z zachwytem rozglądając się wokół stwierdziliśmy, że niczego więcej nie potrzeba: góry, gitara i my. Wieczorem rozpoczęła się prawdziwa uczta, również muzyczna, która trwała niemal do rana dla części z nas.

urodziny_3

Następnego dnia Jonasz nagle stwierdził: Dziś nocne zdjęcia. Spojrzałam na Niego i nic nie musiałam już mówić. Szybko śmignęliśmy do domu, wyrzuciliśmy z bagażnika większość rzeczy, złapaliśmy aparaty i pół godziny później już byliśmy w drodze. Czarna Góra, Łapszanka i Bukowina Tatrzańska. Babia Góra o zachodzie słońca to widok godny polecenia największemu malkontentowi. Panowie robili zdjęcia Tatr, ja robiłam zdjęcia Im 🙂  

urodziny_4

Piękno nocy z kolei jest nie do opisania, chociaż z racji braków sprzętowych po zachodzie słońca tylko Panowie focili, ja za to siedziałam i trochę marzłam (pamiętać: wysokie buty zimowe nawet późną wiosną!). Kiedy już wszyscy porobili zdjęcia drogi mlecznej ze wszystkich możliwych stron, pojechaliśmy zdrzemnąć się na pobliską stację benzynową. Przysnęłam w moim nowym śpiworku (cudownie cieplutki i miękki!). To był mooooment. Nagle stukanie w szybę, Jonasz mnie budzi, zamieszanie, kawa (kawaaaaa, pozdro Orlen!). No bo przecież nie będziemy lenić się w aucie, kiedy… Och! Poranek w Tatrach. Słońce, delikatne obłoczki i majestatyczne piękno. Wróciliśmy na nocne miejsce, żeby obfotografować to, co zobaczyliśmy. Po tradycyjnym selfie wróciliśmy do domu.

urodziny_5
urodziny_7

A jak budzić się codziennie w innych górach? Niby proste: mieć samochód i się przemieszczać z miejsca na miejsce. Ale ja odpowiem inaczej: mieć przy sobie Jonasza, który tak samo jak ja kocha podróże, wie co sprawi mi największą radość, ma fantazję i żyłkę awanturniczą. To były najpiękniejsze urodziny w moim życiu, dziękuję :*

Inne nasze wyprawy odnajdziesz na blogu W Chałupie bal.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 + sixteen =

Napisz do Nas!
%d bloggers like this: